Wiem co masz w torebce, a co masz w portfelu?

computer-768696_1920

Mamy długi weekend majowy przed sobą, więc porozmawiajmy o pieniądzach.Zawsze jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tak. Zatem porozmawiajmy o tym, co masz w portfelu. Już wszystkie sławne, mniej sławne i te blogerki, którym się wydaje, że są sławne albo że wypłyną nagle w jakimś tajemniczy sposób rozpisywały się na temat zawartości swoich torebek. Jak wiadomo praktycznie każda damska torebka jest jak studnia bez dna, bo wiele się w niej zmieści. Sama się często łapię na tym, że wielka torba, która początkowo jest pusta z czasem się napełnia.

I noszę w niej paragony, kilka paczek chusteczek, słuchawki, kalendarz, długopis, pomadkę do ust, portfel, itd.

O widzisz teraz, to już nawet ja napisałam o swojej torebce. Szok. Były torebki teraz czas na portfele.

Czy ktoś zagląda Ci do portfela? No poza panią w sklepie, która pyta o drobne i patrzy jak otwierasz przegrodę z drobniakami i przesuwasz po nich palcem. Mówisz nie, a przecież jest tak piękna lśniąca piątka. Doskonale wiesz, że potrzebujesz jej na parking albo do automatu w tramwaju, bo komu by się chciało rano biegać i szukać drobniaków. Nigdzie nie chcą rozmieniać, zawsze mówią, że nie ma. Cóż.

Ile osób wie ile zarabiasz? Ile dorabiasz na boku, a ile i co bierzesz za te wszystkie Twoje drobne przysługi?

Nic. Wymigujesz się dobrocią  serca, gestem, wmawiasz sobie i innym, że za darmo to i tak za dużo jak dla Ciebie. Najlepiej jak sam znajdziesz potrzebująca osobę i będziesz jej rycerzem w XXI wieku. Przecież za to wielkie nic nie kupisz sobie chleba, wycieczki, komputera, sukienki na wyprzedaży czy nowej pary jeans. No nie da się, choćbyś bardzo chciał, to nie dasz rady. Wyzwanie!

Nikt Ci nie zagląda w Twoje wydatki, chociaż pewnie znalazło by się kilka takich ciekawskich osób, które chętnie by się dowiedziały gdzie pracujesz i ile wyciągasz na rękę. No tak.

Coraz częściej się spotykam z tym, że ludzie są ciekawi tego ile zarabiają sławni ludzie czy też celebryci znani z tego, że są znani. Inni chcą być wielkimi blogerami, bo przecież taki bloger, to na pewno zarabia miliony miesięcznie i stać go na wszystko, co sobie tylko wymyśli. Każdy widzi hajs, a nie każdy widzi, to że te wszystkie osoby pracują na to wszystko, a nie leżą i pachną. Nie czekają na to aż praca sama do nich przyjdzie. Nie ma na co czekać. Nie mówię też, że masz sobie znaleźć adresy do każdej marki czy firmy i wysłać im maile błagające o jakieś prezenty, które później opiszesz na swoim blogu. Jeśli będziesz coś znaczyć w tym coraz większym świecie, to taka firma sama Cię znajdzie i sama zaproponuje Ci współpracę. Będzie na Ciebie patrzeć zupełnie inaczej. Nie na żebraka, który chce coś za darmo. Równie dobrze możesz stanąć na ulicy i wyciągnąć ręce, a jak ktoś Ci coś podaruje możesz w zamian to opisywać. Tak to widzę. Może przesadnie i zbyt dosadnie, to opisałam. Podziel to przez cztery.

Jak to ktoś kiedyś powiedział jeśli robisz coś, bo sprawia Ci to przyjemność, to na 98 % Ci to wyjdzie, bo robisz to z serca i chcesz to robić. Jeśli jednak robisz coś tylko dla pieniędzy, to na 100% polegniesz. Nie dasz sobie rady. Zginiesz. Niestety taka brutalna prawda.

Wczoraj rano byłam na rozmowie o pracę. I wiesz co. Facet skupiał się głównie na kasie. Nie na rozwoju jaki mogłaby mi dać ta firma, nie na szczęściu, radości, nic w ty stylu. Pieniądze. Co mi z tego, że możliwe że zarobię – minimalna krajowa + ewentualne prowizje z naciskiem na ewentualne – między 2 a 3 tysiące miesięcznie skoro poza pieniędzmi nic z tego nie mam. Doświadczenie? Rozwój? Nic z tych rzeczy. Praca prosta, chociaż nieprzyjemna. Facet na koniec mi powiedział, że skoro jestem zadowolona z swojej obecnej pracy, to tutaj na pewno mi się spodoba. Zapytałam dlaczego? Odpowiedział mi, że każdy jest.

Bez szczegółów. Zero przekonania. Jak odebrałam pana z którym miałam „przyjemność” rozmawiać przez 20 minut? Który nie skupiał się na rozmowie ze mną, ponieważ bawił się starym pogryzionym długopisem? Jak? Że to niewłaściwa osoba, na niewłaściwym miejscu. W czasie rozmowy doszłam do wniosku, że ja nie chcę tutaj pracować, wyszłam i powiedziałam to na głos. Miałam nieodparte wrażenie, że ten facet nie mówi mi wszystkiego i że mnie oszukuje.

Zapomniałam… zaplusowałam tym, że mam nazwisko jak jego była. Sentymentalny gość.

Szukam pracy.

Jedno przemyślenie na temat “Wiem co masz w torebce, a co masz w portfelu?”

  1. ~Natalia pisze:

    Skoro na rozmowie o pracę zdążył Ci powiedzieć, że jego była miała takie samo nazwisko, to naprawdę niewłaściwa osoba na niewłaściwym stanowisku :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>