Mobilność nie jedno ma imię

Mobilność nie jedno ma imię

Są takie ciekawe czasy, że już mało kto pamięta jak to było kiedy telefon się nie mieścił do kieszeni, a z internetu korzystało się w kafejkach internetowych albo na lekcji informatyki.

Jak Bóg da!

No tak! Za moich czasów (brzmi to bardzo odlegle), to ludzie sprawdzali tylko maile i siedzieli na czacie by poznawać nowe osoby. Nie wiem jak to jest teraz. Mam dziwne wrażenie, że ludzie z tych wszystkich czatów przeszli na Facebook, są bardziej śmiali, odzywa się w nich coraz więcej uczuć i emocji, które chcą wykrzyczeć światu i robią to. Mniej lub bardziej dyskretnie.

Od czego są Hejterzy? Od przesadnego wyrażania swojego zdania i wyolbrzymiania rzeczy, które przez innego czytelnika lub przypadkowego „przechodnia” są niezauważalne lub traktowane z ogromnym przymróżeniem oka.

Od tego Was mamy. I kochamy na swój sposób. Nawet w niezbyt urodziwych zwierzątkach jest jakiś urok, więc cudownie że jesteście. Miło poznać abstrakcyjne spojrzenie na świat. Zwłaszcza od osób, które nie mają za grosz pojęcia o moim życiu.

Zwykle takie osoby nie czytają tego, co mają pięknie i wyraźnie rozpisane z polskimi znakami, chociaż… No dobra. Czytają ale nie uznają całości tekstu, zwykle jakieś jedno zdanie do którego się doczepiają jak rzep psiego ogona i tworzą swoje historie, które zwykle nie mają większego sensu, tym bardziej znaczenia.

W podobny sposób zachowują się osoby, które rozpatrują reklamację w Play. Napisaliśmy długą i jakże konkretną reklamację w której została dokładnie rozpisana historia owej karty z mobilnym internetem. Łącznie z próbami przekładania karty do innych urządzeń, zmianami lokalizacji modemu, itd. Wszystko, pięknie i czarno na białym, podpisane imieniem i nazwiskiem.

Kilka dni oczekiwania i zero odzewu. Rozumiem, że wszelkie wysiłki są wkładane w to by konsultanci szybko odbierali rozmowy i tam jest najwięcej osób, a dział reklamacji jest zawalony „robotą” i się nie wyrabia. Postanowiłam się przypomnieć. Wzięłam swój zacny telefon z konkurencyjną siecią i dzwonię. Było późno, porozmawiałam z uroczą Panią, która trochę się ze mną pośmiała i stwierdziła, że ona może mi ten internet zresetować, bo wygląda na to że wszystko jest w porządku i że powinno być lepiej. Na moje pytanie „Czy aby na pewno?” Odpowiedziała mi „Gorzej już nie będzie”. Poprosiłam jeszcze ową panią o dopisanie do mojej reklamacji, że to pilne, ponieważ bez internetu nie mam jak pracować, itd. Wiesz na litość i pod włos. Dopisała.

Pani się zna, to uznałam, że wie co robi. Zaufałam jej. Nieznajomej, a co! Raz się żyje.

Następnego dnia nic się nie zmieniło. Po dwóch dniach przyszła odpowiedź ale żeby ją przeczytać, to trzeba się jakoś zalogować na swoje konto w Play. Jak to zrobić skoro internet dalej działa jakby nie wiedział, że powinien, bo wypada, zapłacone, itd. Cudem się udało, a w odpowiedzi niespodziana. „Proszę spróbować na innym urządzeniu, a jeśli to nie pomoże proszę o ponowny kontakt”.

Noszkurcze.

Serio?

Tak serio, serio?

Ukryta kamera?

Czy oni tym swoim modemem mierzą poziom i rodzaj śmiechu jaki ogarnia pomieszczenie kiedy człowiek odczytuje te bzdurki, które wypisują?

Ponownie wzięłam swój telefon. W oczekiwaniu na połączenie przekroczyłam ich średnią. Trafiłam na nerwowego pana. Albo to ja mam jakiś ukryty talent, który sprawił, że swoim spokojnym głosem i prośbą o odczytanie korespondencji sprawił, że pan się poirytował. Peszek.

Pan postawił diagnozę „Wszystko jest w porządku ale zresetuję”. Odpowiadam zgodnie z prawdą „Jakaś urocza pani już resetowała i nie pomogło”. Pan się uparł i zresetował. Dodał na koniec, że to na pewno wina karty i żebym sobie poszła do salonu, to mi wyrobią nową. Zadaję pytanie pomocnicze „Co jeśli ta druga karta dalej nie będzie działała?” odpowiada mi i to nie była rzecz, którą chciałabym usłyszeć „Proszę zadzwonić, to zresetujemy i będziemy się zastanawiać”.

Nad czym się tu zastanawiać?

Dla wiernych obrońców sieci, dodam że lokalizacja też nie jest przyczyną, bo i konsultanci zadawali mi to pytanie.

Na koniec rozmowy nerwowy pan zapytał

Czy będzie pani zainteresowana abonamentem?

Nie działa mi wasz internet, a mam brać abonament? Z internetu nie mogę korzystać, to i z telefonu mam zrezygnować?

Oni chyba nie do końca wiedzą co robią.

Nie wymagam od nikogo rekompensaty, pustych obietnic czy obwiniania moich sprzętów, bo niestety muszę stwierdzić (na ich stratę) że nie są zabytkowe, chciałam jedynie o sensowne i prawdziwe wytłumaczenie, bądź też wyjaśnienie, co ma zrobić zwykły szary człowieczek kiedy kupuje kartę by móc pracować, a tym samy zarabiać m.in. na to by wykupić kolejne GB w danej sieci, a jest mu to jawnie uniemożliwiane.

Pozdrawiam.
Chłodno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>