Skórzana torebka w odcieniu czerni

wine-912764

Mam taką czarną torebkę, która podobno jest ze skóry. Tak napisali. Czy faktycznie jest, to już kwestia sporna. Najważniejsze że jest ładna, która z Was kupiłaby sobie brzydką torebkę?

No właśnie.

Mam ją już jakiś czas, a jak to kobieta w dzisiejszych czasach gdzie konsumpcjonizm jest mocno rozwinięty nie mogę policzyć ich wszystkich na palcach obu dłoni. Ta jedna jest taka wyszukana, wyśniona i wymarzona. Rozumiesz, bo na pewno masz taką choćby jedną. Jest: czarna, sztywna, bardzo pojemna, a przy tym niewielka, ma krótkie uszy i dodatkowy pasek do noszenia na ramieniu.

Idealna.

Kupiłam ją za grosze na allegro.

Cudo.

Przez dłuższy czas chodziłam z dużym czarnym workiem. Nie musiałam się przejmować tym, że jeśli pójdę do sklepu po pracy, to nie będę miała gdzie włożyć swoich zakupów. W końcu nadszedł czas zmiany i zamieniłam. Po tygodniu użytkowania, jak to zwykle w piątek wyszłam z pracy z radością – w końcu przede mną całe dwa dni wolnego i pozornego odpoczynku – ale bez podskoków, ponieważ coś te moje kolana ostatnio szwankują i trochę pobolewają. Poszłam na tramwaj, pojechałam przystanek dalej. Specjalnie. Weszłam po drodze do Rossmana po kilka specyfików poprawiających gładkość, wygląd i zapewniających miękkość i łatwość rozczesywania włosów. Włożyłam to wszystko do swojej czarnej torby. Wyszłam i skierowałam się do sklepu zapewniającego rozluźnienie i miękkość ale nóg.

Butlę także włożyłam do swojej magicznej małej czarnej.

Weszłam na pasy.

Urwał się pasek.

Torba upadła mi na samym środku przejścia.

Z wielkim hukiem i dźwiękiem tłuczonego szkła.

Pomyślałam sobie, że jeśli się rozbiła, to wyrzucę ją do pobliskiego kosza ale mimo wszystko szkoda zawartości torebki. Zionęłoby od niej alkoholem przez dłuższy czas.

Na szczęście się udało i butelka przetrwała bliskie spotkanie z białym pasem.

Pozbierałam się i podeszłam do pobliskiego murku żeby sprawdzić czy wszystko mam. Miałam, trochę poprawiłam i odeszłam kilka kroków. Po chwili coś mnie tknęło i się odwróciłam, okazało się, że wypadła mi rękawiczka i musiałam się wracać.

Trudno.

Kawałek dalej zgasły wszystkie światła na całej ulicy.

Trudno.

Idę.

Wchodzę na pasy, a tam pan w czarnym Audi zamiast zwracać uwagę na to co się dzieje na drodze bardziej przejmował się zawartością swojego telefonu, stacją w radiu albo grzebał w nosie. Nie wiem, nie obchodzi mnie to. Zatrzymał się przy mojej nodze, dotykając jej. Trochę zabolało, bo to jednak prawa.

Odruchowo w stronę kierowcy skierowałam „Noszkurwaserio?”

Serio.

Poszłam dalej.

Zaczął wyć alarm w zaparkowanym samochodzie przy którym nikogo nie było.

Cóż.

Wyostrzyły się moje zmysły.

Wchodzę do kamienicy.

Zauważyłam kartkę o wizycie duszpasterskiej.

Nawet ksiądz do mnie nie przyszedł.

Hmmm…

Kupiłam wino. Otworzyłam. I dopiero się zorientowałam, że kilka dni temu rozbiły mi się kieliszki.

Szlag!

Na szczęście wróciłam do pisania.

Złego diabli nie biorą.

Po weekendzie wracam pełną parą.

Mam nadzieję.

Ją Zią!

Jedno przemyślenie na temat “Skórzana torebka w odcieniu czerni”

  1. ~Roberta pisze:

    Ponieważ „nie ma tego złego…” – przynajmniej miałaś co opisać i to naprawdę ciekawie. Mogę zacytować jeszcze, że „nieszczęścia chodzą parami”. Chciałam Cię pocieszyć, więc dodam – „raz z górki a raz pod górkę”. Pozdrawiam serdecznie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>