Zrób się dziś na bóstwo

Binokle

Wychodzisz gdzieś dzisiaj? Nie? Siedzisz w domu? To dlaczego masz na sobie pełną szpachlę, najnowsze ciuchy i świetną fryzurę? Robisz zdjęcia?

Do czego ci te zdjęcia będą potrzebne? Gdzie będą? Jesteś modelką?

Ach nie jesteś, no tak, to wszystko wyjaśnia, chociaż niczego nie zmienia. Malujesz się i stroisz przez pół dnia do jednego głupiego zdjęcia? Pięknie, a nie masz innych obowiązków? Olewasz je czy zostawiasz na później w nadziei, że może znajdzie się ktoś, to załatwi to za ciebie? Jestem w stanie to zrozumieć jeśli na tym właśnie polega twoja praca, bo masz z tego jakieś korzyści majątkowe. Zrozumiem, to też w przypadku gdy te zdjęcia są twoim hobby i faktycznie coś tam się dzieje i widać efekty, poświęcenie, nakład pracy i czasu, żeby każde zdjęcie było wyjątkowe i to w każdym nawet najmniejszym calu. W życiu nie zrozumiem robienia wielkiej pompy tam gdzie nic nie ma.

Żyję w przekonaniu, że człowiek powinien robić rzeczy ważne i przynoszące jakiś rezultat. Nie rozumiem przygotowywania się przez pół dnia do jednego (cyfrą: 1), powtarzam do jednego zdjęcia i wrzucić je na swojego fejsa, niech dziewczyny patrzą, a faceci lajkują, bo przecież jest co. Jest? Jest żenada i to do tego stopnia, że żal dupsko ściska. Nie, to nie jest zazdrość, bo dobre zdjęcie jest sukcesem. Dobre zdjęcie z sztuczną lalą jest banalne i już nie jest sztuką, to najzwyklejsze zdjęcie. Gdy widzisz takie zdjęcie na swojej tablicy to może przestaniesz przewijać na jedną sekundę, pomyślisz sobie „Serio? Znowu?” i pojedziesz dalej. 

One nic nie wnoszą. Są nijakie. Banalne. Smutne i przykre.

Jeszcze z kilka lat temu, kiedy na topie była fotka.pl zjawisko robienia ogromnych ilości słitfotek było zrozumiałe, ale później wydawało mi się, że ta moda minęła i generalnie ludzie są jacyś tacy bardziej dojrzali. Myliłam się, czas minął i to dość szybko, a dalej gdzie tylko spojrzę widzę selfie. Oczywiście masz ochotę, to rób. Ja nie robię. Może nie umiem. Nie wiem.

Teraz całe to zjawisko z fotki.pl przeniosło się na Instagram i Facebook. Plus jest taki, że tutaj nikt cię nie ocenia, albo lubi to co robisz i sobą przedstawiasz, albo ma cię w nosie i szuka dalej czegoś przyjemnego dla oka.

Mam wspaniały przykład dziewczyny która trzaska sobie zdjęcia, kiedy tylko może i jak tylko może. Wydaje jej się, że jest śliczna, boska i może mieć każdego. Oczywiście może, ale lepiej żeby przy tym milczała. Szanowna dziewczyna kiedyś ze mną pracowała, była sztuczna od czubka głowy po podeszwę stóp. 

Dlaczego? Nie wiem.

Po czym wnoszę? Zdjęć niestety nie mogę pokazać.

Ona? Solarium, sztuczne włosy, tipsy (co dzień inne), powiększone usta, push-up bez których wygląda na płaską, wypięty kaczy kuper i to nie koniec wyliczanki. Niestety. Kiedy wchodzę na jej profil na Facebooku jest tam setki zdjęć, które głównie zrobił jej chłopak. Pozycje i stroje są dość wymowne i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że możesz tylko patrzeć, jeśli pokusisz się o komentarz, jakikolwiek, nawet jeśli nie masz nic złego na myśli, zaraz zostaniesz zmieszany z błotem i dowiesz się, że jej prywatny fotograf zna twój adres, wie gdzie mieszkasz, gdzie pracujesz, o której wynosisz śmieci, którym palcem i co ile dłubiesz w nosie i ile razy zwijasz papier toaletowy. Ma to jakiś sens.

Dziewczyna staje się obiektem muzealnym. Patrz, ale nie dotykaj, nie komentuj, nie próbuj nawet, bo nie wyjdziesz na tym najlepiej. Nie wiem, gdzie ma rozum ona, a gdzie on. On się chyba nią chwali, ją to chyba cieszy. Ważne że oboje są z tego zadowoleni, chociaż ona podobno już się nim trochę znudziła, bo powiedział jej, że chciałby jej się oświadczyć, ale póki co zbiera na wakacje, bo musi gdzieś wyjechać odpocząć. Życie. Ciężkie i niezrozumiałe, no ale cóż, tak już musi być.

Kolejna moda na zdjęcia, to umalowanie połowy twarzy i demonstracja tego co codziennie chowasz pod toną szpachli. Nie bez powodu faceci zaczęli mówić, że od teraz pierwsza randka tylko na basenie, bo w końcu nie wiesz z kim się umawiasz. Dojdzie do etapu, że ona zostanie u niego, świetnie i dobra robota, ale co z tego, jak obudzi się rano i zacznie się zastanawiać, co to za panna i skąd ona się tu wzięła. Widzę jak powinno się malować i nie stosuję się do tych zasad. Lepiej się czuję z odrobiną makijażu, czasami, a szczególnie w upały nawet ona mi przeszkadza, więc zdarza mi się wyjść z domu bez niczego, a jeśli jednak mam go na sobie, to nie mogę się doczekać kiedy się go pozbędę. Widocznie nie jestem stworzona do tego by być super śliczną sztuczną lady o każdej porze dnia i nocy. Trochę szkoda.

Przemilczę zdjęcia paznokci, chociaż one też zalewają mi tablicę, tylko dlatego że czasem mi się podobają, a czasami się zastanawiam kogo tak pokarali i o boże co jej zrobili z tymi skórkami, albo jak ona teraz zbiera drobne z lady, pisze wiadomość, albo chociaż robi ten nieszczęsny makijaż. Przyzwyczajenie?

Chyba ktoś powinien napisać poradnik o tym, jak robić dobre selfie i ile sztuk w ciągu jednego miesiąca, będzie w granicy dobrego smaku. Wczoraj czytałam poradnik, jak zostać blogerką modową.

 

Nie mam Vespy.

Jestem spalona.

Szlag!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>