Moja i twoja wygrana

foczka

Wygrałeś coś kiedyś? Ja jak byłam tak z 15 lat młodsza, to poszłam z mamą puścić Lotka i wygrałam. Wydaje mi się, że była to moja pierwsza i zarazem ostatnia wygrana w życiu.

Lepsze to niż nic.

Dostałam ekstra hajs, czy może zwrócił mi się koszt puszczenia kuponu, nie wiem. Tej informacji akurat nie zapamiętałam. Nawet jeśli wyszłam na zero, to i tak na tym zyskałam. Dzięki temu coś wygrałam i do teraz pamiętam, tą miłą niespodziankę, a to wszystko za podanie kilku cyfr i liczb. Fajnie. Tutaj rozpoczyna się to zjawisko o którym chciałam dziś powiedzieć.

Ja swoją nagrodę schowałam do portfela, portfel wrzuciłam do torby i poszłam dalej, ale są ludzie którzy biorą udział w różnych dziwnych konkursach, gdzie do wygrania jest cała gama towarów i usług. Od długopisu z logo jakiejś małej nic nie znaczącej firmy, aż do wieczoru, czy też całego dnia spędzonego w towarzystwie jakiejś tam mniejszej czy większej gwiazdy.

Zacznę może od „początku”.

Na pewno masz w swoim życiu osoby które podziwiasz, lubisz, szanujesz i są też osoby trochę bardziej znane, które robią w swoim świecie coś co ci odpowiada i to do tego stopnia, że masz ochotę do takiej osoby podejść i powiedzieć „piąteczka, podoba mi się, to co robisz, rób to dalej tylko nie spieprz tego”. Myślisz ciągle o tym, co by było gdyby udało ci się podejść do takiej panienki z ekranu komputera czy telewizora i zamienić kilka zdań. Układa ci się w głowie lista rzeczy które chcesz powiedzieć, takich o które chcesz zapytać, napomknąć, miejsca do których chciałbyś pójść, zobaczyć itd. Nagle jak gwiazdka z nieba pojawia się konkurs do wygrania coś co wcześniej wydawało się być nieosiągalne, dzień z wyśnioną, wymarzoną istotą z ekranu.

Bierzesz oczywiście udział. Podpisujesz wszystkie umowy, akceptujesz regulaminy, zrzekasz się praw do wszystkiego i niczego, przechodzisz kolejne z dupy wzięte etapy konkursu i w końcu jest. Wielkie rozstrzygnięcie. Losowanie nagród. Wyniki. Już wiesz, że ją masz. Dla siebie w tym jednym wybranym dniu. Kupujesz nowe buty, garnitur i idziesz na wdechu, bo przecież nie możesz pokazać, że masz te 3kg więcej niż powinno być. Docierasz na umówione miejsce, trochę przed czasem, bo przecież nie możesz się spóźnić. Czekasz. Jest punkt umówiona godzina. Czekasz. Spóźnienie, 5 minut. 10, 20,30, 45, no i jest nasza gwiazda. Spóźniona subtelnie, ale nie przeprasza, bo nie musi. Nie ma za co, przecież nic się nie stało, to tylko twój czas, a nie jej. Ty straciłeś, a nie ona, więc nie ma za co przepraszać. Przedstawiacie się sobie: Nigdysieniespóźniam i Nieprzepraszającagwiazdeczka idą razem w umówione wcześniej miejsca. Pan płaci za wszystko. Nikt tego wcześniej nie powiedział, ale gwiazdka wybiera, pan płaci bo jest dżentelmenem z krwi i kości, a nawet gdyby nie był, to nie zrobi sobie takiego obciachu, bo co jak ona o nim gdzieś wspomni? Cała Polska się będzie śmiała z chłopaka, bo ten nie chciał zapłacić 1000 zł za kolację z deserem, winem i kawą. No cóż. Pan kazał, sługa musi. Idą siadają, zamawiają głupia gadka o dupie Marynie i już się nie klei. No, nie ma o czym gadać. Tyle czasu zmarnowanego na konkursy, tyle hajsu na garnitur i fryzjera, rachunek za restaurację, a gdzie tam do końca dnia, a tu już się nie klei. O czym gadać? Co robić? Jak zapaść się pod ziemię? Zniknąć? Udawać, że wydarzyło się coś ważnego i uciekać? Jak żyć?

Mówi się trudno. Czekasz aż sobie trochę wypije, to pewnie się rozluźni i będzie lepiej. W końcu każdemu jest o wiele wygodniej jak nie ma wielkiego kołka w dupsku. Cierpliwie czekasz, bo przecież cierpliwość, to twoja najlepsza i największa zaleta. Do każdego CV ją wpisujesz. Dwa wina później ona dalej jest taka sama. Co z tego, że ładna, ma ładne zdjęcia, ale na tym się kończy. Na żywo już nie jest taka super ekstra. Raczej przeciętna, małomiasteczkowa, gdyby nie była sławna z tego, że jest sławna, to byłaby nikim. Zwykłym pionkiem na wielkiej planszy życia. Gdybyś ją poznał na imprezie wypiłbyś z nią maksymalnie pół butelki piwa i poszedłbyś niepostrzeżenie dalej. Tyle widzieli romantikery i spotkania z wyśnionymi wymarzonymi.

Ludzi nie powinno się oceniać po tym co piszą i jak wyglądają na zdjęciach. Jestem na 1000% pewna, że w życiu codziennym są zupełnie inni.

I robią pełno zdjęć.

W końcu wszyscy muszą widzieć jak wygląda dziś moje śniadanie, drugie śniadanie, podobiadek, obiad, podwieczorek, kolacja, wszystkie przekąski w międzyczasie, napoje, kawa i energetyki. I na koniec możesz dodać, że oddychasz, bo to jest tak samo mało oczywiste, jak to że w zimie pada śnieg, wiosną kwitną kwiatki, a lody które zostawisz na stole najzwyczajniej w świecie się rozpuszczą.

Takie czasy.

Taki los.

Mój.

Twój.

I jego też.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>