Paranoje, uzależnienia, dewiacje i samo życie

życie

W przestworzach internetu znalazłam program o paranojach ludzi. Chociaż wydaje mi się, że powinni zmienić nazwę. Dewiacje, kombinacje, uzależnienia, ale żeby zaraz paranoje?

Chciałam sobie te pojęcia na nowo zdefiniować i sprawdzić czy na starość mi się to wszystko nie pomieszało, bo różnie bywa, więc włączam Google i co?

Dewiacje, to silne odchylenia od ustalonych wartości, norm w postępowaniu, zachowaniu, itd.

Paranoje- przewlekła psychoza, gdzie powoli pojawiają i rozwijają się zaburzenia myślenia, a co za tym idzie powstają fałszywa przekonania, no w skrócie urojenia.

Uzależnienia- silna potrzeba wykonywania danej czynności lub zażywania jakiejś substancji, jak moje papierosy, które znowu rzucam.

Kombinacje, to każdy multizbiór, którego elementami, są elementy pewnego zbioru skończonego. W slangu kombinować oznacza szukać innego rozwiązania, określa się też tak: oszustwo, przekręt, kłamstwo i nieuczciwą grę. Możemy się też spotkać z czymś takim jak kombinacje alpejskie, czyli konkurencja narciarska w której skład wchodzi bieg zjazdowy i slalom.

Po przeanalizowaniu tych czterech pojęć już wiem dlaczego nazwali, to po polsku tak a nie inaczej. Ktoś kierował się tą samą logiką, co przy tłumaczeniu Dirty Dancing na Wirujący seks.

Trudno, obejrzałam tam grono 12 osób i ich zachowania, które ukrywali często przed całym światem, szczególnie przez najbliższymi, którzy byli świadkiem czegoś, a dokładnie sami nie wiedzieli czego i dlaczego. 

Na pierwszy rzut idzie Barbara, bo ją znalazłam jako pierwszą i zaskoczyła mnie chyba najbardziej. Otóż Barbara około 30 godzin tygodniowo spędza na cmentarzu, chodzi tam żeby porozmawiać z nagrobkami, uważa że śmierć jest jej przyjaciółką i niecierpliwie czeka aż ten moment nadejdzie. Spędzenie prawie pełnego etatu na cmentarzu, to jeszcze nic, ta kobieta zaplanowała swoją śmierć i cały pogrzeb. Wybrała trumnę, miejsce, nagrobek, napisała przemowę, którą chce aby przeczytano nad jej grobem i co najpiękniejsze, a zarazem trochę przerażające, to to że organizuje próby, na których wyznaczone osoby pod jej czujnym okiem czytają jej słowa. Barbara nie może zrozumieć, dlaczego ludzie wybierają życie, zamiast starości i śmierci, które ją uszczęśliwiają. I teraz, to co mnie zaskoczyło. Kobieta dostała prochy swojej matki i zamiast włożyć je do urny, rozsypać czy cokolwiek z nimi zrobić ale tak żeby je dotykać jak najkrócej, to ona nie, wręcz przeciwnie. Postanowiła organoleptycznie sprawdzić jak jej matka prezentuje się po śmierci.

Maureen- bezrobotna matka trójki dzieci, która przez zapłaceniem rachunków i zrobieniem zapasów spożywczych kupuje dla siebie kosmetyki. Po przeanalizowaniu jej zachowania i ilości makijażu okazało się, że ma ona kilka warstw szpachli, która zbierana jest przez cały dzień, bo co chwilę znajduje się jakaś niedoskonałość, którą pilnie trzeba zatuszować, jak twierdzi bardzo się źle czuje kiedy ludzie widzą ją sauté, więc zmywa makijaż tylko na około godzinę czyli czas który spędza pod prysznicem. Maureen ma swój ulubiony kosmetyk, a jest nim zielony eyeliner. Stosuje go od lat i jest zadowolona z tego, że tyle osób ją zaczepia na ulicy mówiąc jak fantastycznie wygląda, co skusiło ją do makijażu permanentnego odcieniach zieleni. Kimberly jest uzależniona od środków przeczyszczających i to od 5 lat. Doszło do tego, że zjada około 250 tabletek w ciągu dnia, a po przeliczeniu miesięcznie wydaje na nie jakieś 600 dolarów. Waży 47 kg, a żeby zatuszować odrobinę swój wklęsły brzuch nakłada kilka pasów wyszczuplających. od tych najnowszych do tych już zniszczonych i starych dzięki czemu wygląda jakby miała brzuch kobiety w rozmiarze S/M zamiast XXXXXXXXS. Następna będzie Universe, która jest zakupoholiczką. Chodzi na zakupy jakieś cztery razy w tygodniu. W ciągu miesiąca wydaje 5000 $ na bzdety, które nie są nikomu do niczego potrzebne. Łącznie posiada 85.000 $ długu na karcie kredytowej i 75.000 $ kredytu studenckiego. Tyle dobrze, że dalej pracuje i zarabia, bo ilość rzeczy jaką jest w stanie kupić jest zaskakująca. Poza tym ostatnio zrobiła krok do przodu i spłaciła chyba 10 czy 15 tysięcy swojego zadłużenia i była w szoku, bo zwykle wydając pieniądze dostawała coś w zamian, a tym razem nie dostała nic i twierdzi, że to były najgorzej wydane pieniądze. Teraz coś dla naszych rodowitych solarek. Trisha, to chodząca laleczka. Ma ogromne problemy z poczuciem własnej wartości, uważa że tylko ludzie opaleni są ładni, więc sama chodzi do solarium co dzień i namawia najbliższych do swoich przekonań. Generalnie spędza jakieś 10h tygodniowo na opalaniu, miesięcznie wydaje 1000$, ponieważ jest zapisana do 6 salonów. Potrafi nie jeść, nie zapłacić rachunków czy raty za samochód, bo wizyta w solarium jest dla niej najważniejsza. Nie będę tworzyła nad facetami wielkiej szklanej bańki która broni ich przed podobnymi zachowaniami. Oj nie, bo udało mi się znaleźć dwa przypadki podobnych zachowań tyle, że u płci z pokolenia na pokolenie uważanej za brzydką. Powtarzam nie tylko kobiety są zdolne do takich absurdalnych zachowań i tym samym przedstawiam ci Troya. Troy jest 44 letnim rozwodnikiem, który dopiero po utracie żony rozpoczął swoją przygodę z bieganiem. Dziennie biega około 30 km, ale dzieli tą trasę na połowę. Trochę rano, a reszta wieczorem. Jego dziewczyna jest zawiedziona takim naciskiem i parciem na bieganie, ponieważ uważa że ona na tym bardzo wiele traci, bo najważniejszy jest bieg, treningi, itd, a gdzieś na szarym końcu przychodzi kolej na nią. Dla potwierdzenia tych słów napomknę, że gość wziął udział w 50 maratonach w przeciągu 7 lat. Ostatni w jakim wziął udział, polegał na przebiegnięciu 160 km w 24h. Niestety mu się to nie udało, tzn. owszem dobiegł do mety ale potrzebował do tego ponad dwie godziny więcej niż zakładali to organizatorzy maratonu. Bieganie na taką skalę wyniszcza organizm począwszy od naderwania ścięgna aż do niewydolności nerek. Drugiego pana imienia nie zapamiętałam za co przepraszam. Widocznie coś odwróciło moją uwagę. Pan Lalka od 10 lat jest w stałym zalegalizowanym związku z lalką. Oboje na potwierdzenie mają czarne obrączki. On do niej mówi, sypia z nią, uprawia seks, kłóci się, mają swoje konta na portalach społecznościowych, a ostatnio przeprowadzili poważną rozmowę na temat tego, że musi się pojawić w ich życiu jeszcze jedna lalka, a co za tym idzie żona troszkę odejdzie na dalszy plan, ponieważ pojawi się ta druga, więc biedna żona będzie musiała od czasu do czasu sypiać na kanapie. Pan Lalka zapewniał, że jego cudowna żona jest wszystkiego świadoma i że to nie będzie romans ani nic wbrew jej woli, bo ona jest biseksualna i otwarta na nowe doznania. Także tak. Nie wiem jak inaczej mogłabym to skomentować. Pojawiły się też Bianca, która zjada ceramikę i popiół papierosów, Krystin cierpiąca na łaknienie spaczone, lubi jeść kredę, a najbardziej tą białą, bo pozostałe zostawiają dziwny posmak w ustach. Lubi też pianę, którą „obite” są basen, zdarzyło jej się też pić płyn do płukania tkanin i nie zraziło jej nawet to że straciła na kilka godzin czucie w jamie ustnej. Jest też Kesha dziennie je około 0,5 rolki papieru toaletowego, a do tej pory zjadła ich łącznie około 3 tysięcy. Crystal wypadły jej górne zęby i kilka dolnych. Po wizycie u dentysty okazało się, że trzeba usunąć jeszcze kilka, ponieważ te które się ostały nie nadają się do niczego. Całkowite leczenie i wstawienie nowych zostało wycenione na 19.000$. Dlaczego to wszystko? Crystal przez wiele lat zjadała detergent do rur. Takiego amerykańskiego Kreta na którym jest wyraźnie napisane, że nie można go zeżerać, a jeśli już się to uczyni to czym prędzej trzeba się udać do lekarza. Na koniec Lori, która jest uzależniona od swojej suszarki do włosów. Lubi czuć jej ciepło na stopach i dłoniach, a poza tym twierdzi, że ją to uspokaja, więc sypiała z nią, przez 24 lata. Czad!

Wiem, wiem ludzie mają swoje odchyły, ja też jakieś tam mam. Może sama ich nie widzę, a ktoś inny patrzy na moje zachowanie np. w tramwaju i ledwo może się powstrzymać ze śmiechu. Nie wiem. Wolę żyć w przekonaniu, że jestem zdrowa. No dobra poza tymi moimi okropnymi kolanami. Chondromalacja. Dzięki niej czasami kuleję. O i wtedy mogę wyglądać dziwnie.

 

Wszystko jest dla ludzi.

Podobno.

3 przemyślenia na temat “Paranoje, uzależnienia, dewiacje i samo życie”

  1. ~Ania G pisze:

    Każdy ma jakieś swoje dziwactwa, ale historia z Panią i cmentarzem mnie rozbraja. Próby? to już przesada. Obyśmy nigdy nie mieli podobnych objawów.

    1. angelika pisze:

      Takie przypadki sprawiają, że czuję się taka normalna, mimo że tak wiele osób mówi o tej normalności, a nikt do końca nie wie w jakich ramach można ją określić. Ach te złudzenia.

  2. ~Roberta pisze:

    Niesamowite przypadki wymieniłaś, doszłam do wniosku, że na ich tle jestem wyjątkowo nieoryginalną osobą, ale to akurat bardzo dobrze, nie chciałabym tego zmieniać i iść w którymś z opisanych kierunków :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>