Absurdami usłany jest ten świat

Kilka dni temu było głośno o świnkach z Makro, bo małe i zapakowane w pozycji embrionalnej. Niedobrze, bo nie dość, że całe zwierzątko to w dodatku z mięsa i ułożone w charakterystyczny sposób.

Czy na pewno wiesz, co jesz?

Już Wam kiedyś wspominałam o tym jak to podczas mojej pracy w cukierni mało, kto wiedział, czego chce i co lubi. Zatem ilu ludzi wie, co je i co wchodzi w skład spożywanych przed nich produktów?

W tym czasie dowiedziałam się również, że (na oko) co trzecia osoba nie wie o tym, że ten zwykły chleb, który zjada codziennie przy śniadaniu to chleb pszenno-żytni zazwyczaj na naturalnym zakwasie. Są oczywiście chleby pszenno-żytnie na zakwasie kefiru czy jogurtu, również bardzo smaczne. Tak czy siak tzw. zwykły chleb to zawsze będzie pszenica z żytem.

Ludzie pokazując palcem na półkę mówili „co to za chleb, który tak ładnie na mnie patrzy” i co, dwie długie półki wypełnione różnymi bochenkami, a ja akurat mam wiedzieć, który chleb na ową osobistość patrzy. Zważając na to, że palec był skierowany, na co najmniej sześć rodzajów, to mało, kto się domyślił, że można poza wskazywaniem go dodatkowo opisać.

Poza tym to czy tylko mnie mamusia uczyła, że palcem się nie pokazuje?

Inne dowody na brak wiedzy i gadanie żeby gadać? Na pospolite pytanie „co mogłaby pani polecić” leciała cała litania mąk, ziaren i zakwasów. Jednak rozmowa z ludźmi często przebiegała w następujący sposób:

Klient: Pszenno-żytni to nie, bo niedobry, a ten z górnej półki to, co to za chleb?

My: Ten właśnie jest pszenno-żytni.

K: Aaaa no to dobra niech pani daje.

 

Wracając do mięsa.

Wiele osób oburzyło się na widok tych świnek czyżby nagle dostali zaćmienia i zapomnieli, że ta szynka, którą jedzą zawiera mięso w mięsie? Choćby w małych ilościach to jednak ma.

Nawet w takim głupim pasztecie czy parówkach znajdziecie mięso, co prawda zazwyczaj jest ono rozdzielane mechaniczne, więc poza skromną ilością mięsa zjada się przy okazji: kości, żyły i inne dodatki

Ja się pytam, o co chodzi?

Oburzenie na ogromną skalę, ale czy na miejscu? Czy zbulwersowali się tylko wegetarianie, weganie i obrońcy praw zwierząt czy też Ci, którzy w końcu zobaczyli świnię w pełnej krasie, a nie w postaci pysznej szyneczki?

Co jest złego w tym, że w końcu ktoś się pokusił o sprzedaż takiego produktu?

Na co dzień jecie szynki, pasztety, ryby, kurczaka, parówki i inne, a widok całej świni powoduje odruchy wymiotne i komentarze o barbarzyństwie, i okrucieństwie.

Dlaczego kurczak, indyk czy kaczka na tacce w markecie jest w porządku, a wieprz wzbudza takie zainteresowanie?

Może inaczej.

Jak wielu z Was kupuje karpia na święta? Żywego! Bo świeższy i taka tradycja. Widok setki karpi w jednym małym basenie nie wzbudza takiego zainteresowania, a gołym okiem widać ich mękę. Karp jest towarem powiedzmy sobie sezonowym i skierowanym dla każdego. Okres świąteczny to magiczny czas, gdzie prawie przed każdym sklepem stoi basen i uprzejmy handlarz łowiący, pakujący i pytający zainteresowanych czy zabić na miejscu czy zapakować zdobycz do torby. Jedni biorą żywą zapakowaną do plastikowej torby z odrobiną wody inni bez niej, a jeszcze inni proszą o zabicie. Nikt nie zwraca uwagi, że obok są dzieci, które widzą i zapamiętują.

Ja osobiście karpia nie jadam, a w mojej rodzinie nie praktykuje się ich kupowania, mimo, że wypada i tradycja nakazuje by na każdym stole na wigilię była ryba.

Karp dla każdego, a świnia?

Małe świnki z Makro w przeciwieństwie do karpia były skierowane dla klientów, którzy mają predyspozycje i zapotrzebowanie by wykorzystać ten towar w odpowiedni sposób. Myślę, że jest sporo restauracji, które na specjalne zamówienie serwują pieczonego świniaka. Danie wykwintne i wyjątkowe. Oczami wyobraźni widzę te owacje na stojąco na widok kelnerów wnoszących na ogromnej tacy pieczonego prosiaka obłożonego jabłkami.

W ubiegłym roku będąc w Chorwacji zaobserwowałam wielkie ruszty, na których rumieniły się świnie. Nikt nie widział w tym nic złego. Kwestia kultury. My jemy karpie oni świnie, jeszcze inni owady, płody, genitalia, co więcej wszyscy są zdrowi i zadowoleni.

Nie ma nic na siłę. Racja.

Nie mam nic przeciwko obrońcom praw zwierząt czy wegetarianom manifestującym swoją odrazę do zwierząt na talerzu. Jednak zamiast inwestować całą swoją energię w pakowane mięso powinni też poświęcić swój czas dla zwierząt, które potrzebują pomocy, bo są katowane czy głodzone. Tyle schronisk potrzebuje pomocy, gdzie jesteście, kiedy „zwierzęta” błagają o pomoc? Łatwiej jest powielać czyjeś gadanie o tym jak bardzo potworne jest sprzedawanie całej świni niż zrobienie czegoś pożytecznego.

Z takiego durnego gadania można wywnioskować, że taka świnia jest lepsza od kury, kaczki czy ryby, bo ich ciała zapakowane w plastik, czy spoglądające martwym okiem z lodowej półki jest w porządku, standard i norma.

Chyba ktoś zapomniał, że to wszystko to zwierzęta.

Cała ta afera jest chyba spowodowana tym, że były to małe świnki, a małe zwierzątka powodują, że ludzie się rozczulają czasem robiąc z siebie idiotów, którzy gadają do nich jak do ludzi.

Może gdyby to była stara świnia to by nie było takiego masowego problemu?

Informuję tych, którzy do tej pory nie wiedzieli:

  1. Szynka jest z mięsa.
  2. Mięso to pochodzi od świni.
  3. Świnia jest wieprzowiną.

 

Cała świnia jest z wieprza. Drób jest passe.

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/nlireland/6781897522/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>