Pierwsza praca i Call Center

ggshshs

Krzykliwymi hasłami i coraz to bardziej rozbudowanymi w superlatywy ogłoszeniami działy HR w Call Center starają się przyciągać kandydatów do pracy. Często owijając w bawełnę i nie wspominając ani słowem w ogłoszeniu, jakiego rodzaju pracy dotyczy jego treść. Dopiero podczas telefonicznego kontaktu człowiek się dowiaduje, z kim ma do czynienia.

„Nauczymy Cię sprzedawać”

Akurat tą umiejętność człowiek nabywa za młodu. Kiedy to musi przekazać swoim rodzicom, że jego miłość jest ważniejsza niż jakiś tam kubek. Człowiek uczy się sprzedawać samego siebie, uczy się tego, co powinien, a czego nie powinien mówić w danej sytuacji, jeśli jednak w najmłodszych latach nie posiądzie dostatecznej ilości wiedzy, to przecież nic się nie dzieje. Człowiek uczy się przez całe życie.

„ U nas jest inaczej”
To oczywiste, że będzie inaczej. Nie dwóch takich samych miejsc, dwóch takich samych momentów i nic się nie dzieje bez przyczyny. Codziennie jest inaczej nawet, jeśli pracuje się przez 20 lat w jednej firmie. Słyszeliście pewnie historię o panu, który chciał powtarzać wydarzenia, które już miały miejsce. Jest to rzecz niemożliwa do wykonania, ponieważ nigdy się nie uda w pełni odwzorować całości. Zawsze będzie jakaś zmienna, a co za tym idzie zawsze jest inaczej.

„Stała pensja”
Oczywiście mamy podstawę, a do tego dochodzi premia sprzedażowa. Podstawa nie jest pewna, jak to wskazuje słowo „podstawa”, ponieważ ową podstawę otrzymuję się dopiero wtedy, kiedy zostanie podpisana określona ilość umów. Jeśli będzie więcej niż to minimum nakazuje, to wtedy doliczamy premię. Także zapłacimy jak sprzedaż minimum, jeśli jednak Ci się nie uda to trudno, przecież nie od razu Rzym zbudowali. Nie masz, za co żyć? Nie przejmuj się w tym miesiącu nabędziesz doświadczenia, a już w przyszłym miesiącu będziesz zarabiać więcej. Więcej niż nic.

„Dostosowujemy godziny do zajęć na uczelni”
Pracujemy codziennie od 9-15, studiujesz dziennie? No coś Ty? Po co Ci studia? Przecież masz dobrą pracę z widokami na lepsze życie, awans i pieniądze. Zastanów się nad tym.

„ U nas nie sprzedajemy tylko umawiamy spotkania”
Masz tu książkę telefoniczną, telefon i treść, siadaj i dzwoń. Musisz umówić dziś 20 spotkań, większość z nich i tak odpadnie, bo ludzie nie maja kasy. Jeśli jednak uda nam się podpisać tą umowę to pieniądze dostaniesz…. Za 2-3 miesiące. Długo? Coś ty. Nie chcesz głodować? Każdy z nas tutaj głodował przez pierwsze pół roku, teraz stać nas na obiady w dobrych restauracjach, np. na Miodowej można zjeść obiad za 14 zł. Też Cię będzie stać.

„ Ty nie masz pytać, kiedy ktoś ma czas, masz mu powiedzieć, kiedy go będzie miał”

Tak, a potem pojechać wsadzić do auta i zawieźć na miejsce. Wołami.

„Chcesz odejść? Dlaczego? Marnujesz swoją szansę na lepsze życie”
Lepsze życie z ciągłymi wyrzutami sumienia, to faktycznie jest to, co człowiek chciałby osiągnąć. Szczyt marzeń. Czy oszukiwanie innych na każdym kroku jest dobrą metodą zarobkowania? Czy warto wiązać swoją przyszłość z ciągłym kłamstwem, ludźmi, którzy utracili przeze mnie znaczna część swoich oszczędności? Powinno się to nazwać okradaniem społeczeństwa, czy raczej łagodnie w stylu- taki fach. Poza tym, czy wina powstawania takich miejsc pracy leży tylko po stronie osoby, która oferuje takie usługi, czy też po stronie konsumenta, który chce z nich skorzystać, licząc na łatwy, szybki zarobek, a poza tym żeby ktoś za nas podziałał i wpłacił nam zysk na konto. Nasze konto.

„ Jak to rzucił słuchawką? Zadzwoń do niego i powiedz mu, że coś was rozłączyło”
Czy ktoś z Was myśli, że jeśli ktoś po drugiej stronie słuchawki podczas rozmowy jest zdenerwowany, niekiedy używa niecenzuralnych słów i okłamuje nas żeby jak najszybciej zakończyć rozmowę i w końcu nerwy biorą górę i rzucają słuchawką, bo tylko w takim zachowaniu widzą dla siebie szansę na zakończenie tej farsy. Sytuacja może znajoma, ale czy oznacza, że powinniśmy dzwonić po raz drugi i kłamać? Już pędzę. Narzucanie się na 100 % spowoduje, że ta osoba zacznie ze mną rozmawiać i w końcu się skusi na usługi, z którymi do niej dzwonię.

Zastanawiacie się czasem skąd taki dzwoniący ma Wasz numer telefonu? Dzwoni z miejsca, którego nie znacie i nie kojarzycie, a kiedy już dopytujecie, o co chodzi i skąd dzwoni, to odpowiada lakonicznie o miejscu swojej pracy, natomiast adres to Warszawa, ulica Postępu. Dlaczego taki adres? Każdy „handlarz” wie, że wszystko można znaleźć na tej ulicy, dlatego takim nerwowym i dopytującym się, a nie zainteresowanym osobnikom odpowiada się właśnie krótko Warszawa, ulica Postępu, a numer ulicy zależny jest oczywiście od wyobraźni podającego adres.

Wyobraźnia.

Jak nie trudno zauważyć osoby, które dzwonią też są ludźmi, myślą, czują i nudzą się jak inni. Praca ta nie należy do kreatywnych i szybko się nudzi, bo klepanie w kółko tego samego wierszyka, gdzie jedyną zmienną jest imię i nazwisko osoby, do której dzwonią z czasem staje się irytujące, a człowiekowi zapala się lampka w głowie z wielkim neonowym napisem „Co ja tu robię?”.

W związku z tym, że praca ta jak już pisałam nie jest zajmująca i występuje znikome prawdopodobieństwo , że człowiek straci poczucie czasu, bo potencjalni klienci zawsze mają jakieś „ale” i tzw. gula rośnie kiedy im się tłumaczy, a oni nie słuchają. Wtedy wykonuje się dla rozluźnienia atmosfery tzw. zemstę cc.

Co to jest?

Spośród wszystkich dzwoniących wybierany jest najbardziej nerwowy i opryskliwy klient. Pracownik (zwykle jeden i ten sam) dzwoni do wylosowanej osoby i opowiada jakąś durną historię, chce sprzedać coś starego i używanego, albo mówi, że dzwoni z ogłoszenia. Infantylna zabawa osób, które zamykane są ze sobą w jednym pomieszczeniu, gdzie powtarzalność jest na pierwszym miejscu powoduje, że człowiek gdzieś się zatraca.

Czy takie zabawy są śmieszne?

Powiem Wam szczerze, że ani razu nie było to zabawne. Mimo zmęczenia i wyprucia jakoś nie widziałam w tym nic śmiesznego. Zwyczajnie byłam świadoma, że są różne sytuacje i ja akurat nie trafiłam w dobry moment ze swoim wierszykiem, a ktoś miał zły dzień i mnie spławił. Dziecinada.

 

Ktoś wytrzymał dłużej w cc niż miesiąc?

 

 

Link do zdjęcia:
City, telephone room

Jedno przemyślenie na temat “Pierwsza praca i Call Center”

  1. ~ifon pisze:

    Ładne zdjęcie. Ciekawie, jak to wyglądało na samym początku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>